Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2018
Obraz
Pisanie i opowiadania. Jedyne, co łączy mnie z moim wcześniejszym życiem. Daje mi siłę. Nie wszystko toczy się tak, jak bym tego chciała. Planowałam dom, kochającego męża, normalną pracę. Mieszkanie jest, synek rośnie jak na drożdżach i na tym koniec. Narzeczony chwilami zamienia się w tyrana, ja kończę studia dziennie = brak pracy. Kredyt na samochód, wieczny brak pieniędzy. Rodzice i teściowie 15km dalej. Ciągłe wyjazdy, przyjazdy, wizyty, weekendy w biegu. Zrobić ile się da w domu, pomoc ile się da u rodziców w gospodarstwie i jeszcze zajrzeć do teściów, by zrobić co nieco. Nas w tym wszystkim nie ma. Gdy ktoś akurat zajmuje się Małym, albo śpi, jeśli tylko nie mam nic bardzo bardzo pilnego do zrobienia, padam z nóg. Czasem, mniej więcej raz na miesiąc lub dwa przypada taki wieczór-noc, kiedy narzeczonego nie ma, a dziecko śpi. Wtedy chcę być dawną sobą. Usiąść, zaparzyć mocną kawę, zapalić papierosa, przeczytać dobrą książkę, lub opowiadanie. Potem wziąć kartkę, długopis i...